Szachy: sztuka czy obłęd?

Autor: K. Burda

151146365_1308322492870057_7874295472268182072_n

Więk­szość z nas sły­sza­ła o grze w sza­chy. Może nie wszy­scy pró­bo­wa­li w niej swo­ich sił, ale z pew­no­ścią widzie­li­śmy ją w fil­mach czy baj­kach. Na pierw­szy rzut oka to trud­na gra, ale nie daj­my się zwieść pierw­sze­mu wra­że­niu – jest o wie­le trud­niej­sza. Jed­nak korzy­ści pły­ną­ce z gra­nia w sza­chy są zde­cy­do­wa­nie więk­sze niż począt­ko­we pro­ble­my. Jest to sport dla umy­słu, któ­ry popra­wia pamięć, wpły­wa na zdol­ność ucze­nia się, pobu­dza kre­atyw­ność, czy też pozwa­la nam łatwiej roz­wią­zy­wać pro­ble­my. Sza­chy potra­fią być rów­nież zba­wie­niem dla osób z począt­ka­mi demen­cji oraz ofiar uda­rów. Jed­nak jak się oka­zu­je, na naj­wyż­szym pozio­mie zda­rza­ły się sytu­acje, gdzie „pięk­ny umysł” potra­fił zgo­to­wać fatal­ne skut­ki. Czy pięk­no tej gry oraz dąże­nie do per­fek­cji w niej może dopro­wa­dzić czło­wie­ka do obłędu?

 

Moja przy­go­da z sza­cha­mi zaczę­ła się po obej­rze­niu seria­lu „Gam­bit kró­lo­wej” na Net­fli­xie. Jego feno­men spo­wo­do­wał gwał­tow­ny wzrost popu­la­ry­za­cji tej dys­cy­pli­ny. Sza­chy zosta­ły w nim przed­sta­wio­ne jako dyna­micz­ny sport, z wręcz nie­skoń­czo­ną mno­go­ścią roz­wią­zań, któ­ry zaczął budzić wyobraź­nię ludzi na całym świe­cie. Moją naj­więk­szą uwa­gę przy­ku­ło jed­nak to, w jaki spo­sób gra wpły­wa­ła na głów­ną boha­ter­kę seria­lu – Beth Har­mon. Jest to postać fik­cyj­na, jed­nak pro­ble­my, któ­re jej towa­rzy­szy­ły, były praw­dzi­we i dopa­da­ły naj­więk­szych tego spor­tu. Beth, po śmier­ci mat­ki, zamiesz­ka­ła w sie­ro­ciń­cu. Wła­śnie tam naba­wi­ła się uza­leż­nie­nia od leków uspo­ka­ja­ją­cych, któ­re były regu­lar­nie poda­wa­ne wszyst­kim pod­opiecz­nym. Jed­nak tam rów­nież pozna­ła grę w sza­chy i zna­mien­ny wpływ owych table­tek na jej poczy­na­nia przy sza­chow­ni­cy. Dzię­ki nim widzia­ła wię­cej roz­wią­zań, była przy­go­to­wa­na na ata­ki prze­ciw­ni­ka – był to swe­go rodza­ju doping. Nie zmie­nia to jed­nak fak­tu, że Beth mia­ła talent. Leki jedy­nie uwy­dat­nia­ły jej natu­ral­ne pre­dys­po­zy­cje, choć to dzię­ki nim była prak­tycz­nie nie­po­ko­na­na. Z wie­kiem jej skłon­no­ści do uza­leż­nień jedy­nie pogłę­bia­ły się, poja­wi­ły się używ­ki i alko­hol. Roz­wój talen­tu pro­wa­dził do coraz więk­szej pre­sji, trud­niej­szych prze­ciw­ni­ków, więk­szej sła­wy. Mło­dej kobie­cie cięż­ko było pora­dzić sobie z tym bez  „dopa­la­czy”. 

 

Zain­te­re­so­wa­na tema­tem się­gnę­łam po film „Pio­nek” z 2014 roku, któ­ry przed­sta­wiał histo­rię  Bobby’ego Fischer’a- ame­ry­kań­skie­go sza­chi­sty, mistrza świa­ta w latach 1972–1975. Wybit­ny umysł, z IQ sza­co­wa­nym na 220, w wyżej wymie­nio­nych latach pozwo­lił boha­te­ro­wi na cał­ko­wi­te zdo­mi­no­wa­nie świa­ta sza­chów. Już od naj­młod­szych lat dawał się znać jako ktoś wyjąt­ko­wy. Wygry­wał więk­szość tur­nie­jów w sty­lu, któ­re­go nie powsty­dzi­li­by się naj­więk­si, cze­go efek­tem było arcy­mi­strzo­stwo USA. Zdo­był je jako naj­młod­szy w histo­rii. Wyczyn ten powtó­rzył jesz­cze 8 razy. Naj­słyn­niej­szy poje­dy­nek sto­czył jed­nak z Bori­sem Spas­ski. Był to Rosja­nin, któ­ry jed­nak w póź­niej­szych latach repre­zen­to­wał Fran­cję. Ich mecz skła­dał się z 3 tur. Pierw­szą Fischer prze­grał w dość pro­sty spo­sób, co wywo­ła­ło zdzi­wie­nie wśród publicz­no­ści oraz prze­ciw­ni­ka. Przed dru­gą turą Bob­by zażą­dał usu­nię­cia kibi­ców oraz eki­py tele­wi­zyj­nej. W jego opi­nii, to wła­śnie były przy­czy­ny jego poraż­ki — hałas powo­do­wał ogrom­ne roz­draż­nie­nie, co skut­ko­wa­ło bra­kiem odpo­wied­niej kon­cen­tra­cji. Komi­sja jed­nak nie wyra­zi­ła zgo­dy na jego postu­la­ty. W ramach pro­te­stu Fischer na dru­giej turze się w ogó­le nie poja­wił, co skut­ko­wa­ło wal­ko­we­rem. Jego dzia­ła­nia wywo­ła­ły poru­sze­nie i przed ostat­nią par­tią dostał to, cze­go się doma­gał. Brak kamer, widow­ni, wyci­szo­ny pokój. Wynik? Zwy­cię­stwo Fische­ra. Dzię­ki temu został skla­sy­fi­ko­wa­ny na 1. miej­scu na świa­to­wej liście FIDE. Jed­nak jego talent i osią­gnię­cia, nie były jedy­ny­mi cecha­mi, dzię­ki któ­rym był zna­ny. Czę­sto uwa­ża­no go za dzi­wa­ka ze skłon­no­ścia­mi do para­noi. Wszę­dzie doszu­ki­wał się spi­sków, prze­szu­ki­wał poko­je hote­lo­we sądząc, że poukry­wa­ne są w nich pod­słu­chy. Ist­nie­je teo­ria, któ­ra mówi, że nawet kazał usu­nąć sobie plom­by, gdyż uwa­żał, że są tam „plu­skwy”. Miał swe­go rodza­ju manie wiel­ko­ści, cze­mu cięż­ko się dzi­wić. Suge­ro­wa­no mu, aby udał się do psy­chia­try. On jed­nak uwa­żał, że to jemu powin­no się pła­cić za jaką­kol­wiek moż­li­wość zba­da­nia jego mózgu. Nie moż­na wyklu­czyć, że Fischer cier­piał na jakieś zabu­rze­nie psy­chicz­ne, któ­rym mogła być schi­zo­fre­nia para­no­icz­na. Jed­nak, co było jej powo­dem, cięż­ko stwierdzić.

 

 

Jak moż­na łatwo zauwa­żyć, fil­my doty­czą­ce sza­chi­stów mają, poza samą grą, jesz­cze jeden wspól­ny mia­now­nik. Uka­zy­wa­ne są w nich zabu­rze­nia psy­chicz­ne czy skłon­no­ści do nad­uży­wa­nia nie­bez­piecz­nych sub­stan­cji. Nie ina­czej było w przy­pad­ku pol­skie­go fil­mu „Ukry­ta gra”. Głów­ny boha­ter, patrząc na sza­chow­ni­cę, widział tak wie­le róż­nych kom­bi­na­cji i roz­wią­zań, że go to prze­ra­sta­ło. Jedy­ną dro­gą dla uko­je­nia umy­słu był alko­hol. Dzię­ki nie­mu mógł „nor­mal­nie” funk­cjo­no­wać, przez co wręcz nie potra­fił wró­cić do sta­nu trzeźwości.

Pod­su­mo­wu­jąc, moż­na przy­to­czyć wie­le przy­pad­ków sza­leństw wśród sza­chi­stów, któ­re być może spo­wo­do­wa­ne były zbyt dużym stre­sem, pre­dys­po­zy­cja­mi nad­mier­nie inte­li­gent­nych osób do popa­da­nia w obłęd, ale też mogły kwe­stią przypadku.