Szczęście ma na imię Edward

Autor: A. Woch

mountains-1112911_1920

Miłość. Uczu­cie dziw­ne, a jak­że poszu­ki­wa­ne przez każ­de­go z nas. Cza­sa­mi nie­uchwyt­ne, cza­sa­mi przy­cho­dzą­ce nie­spo­dzie­wa­nie. Dla jed­nych bywa bło­go­sła­wień­stwem, dla innych prze­kleń­stwem. Zna­le­zie­nie brat­niej duszy jest głów­nym sen­sem nasze­go ist­nie­nia, bo o ile łatwiej czło­wie­ko­wi, gdy posia­da on powier­ni­ka swo­ich sekre­tów, oso­bę współ­dzie­lą­cą jego zmar­twie­nia i tro­ski, jak i cie­szą­cą się razem z nim powo­dze­nia­mi. Nie­ste­ty, nie­jed­no­krot­nie miłość łączą­ca dwoj­ga ludzi jest wysta­wia­na na pró­bę i sta­je się trud­nym doświad­cze­niem dla obu stron. A co, jeśli uczu­cie to dotknie mło­dą dziew­czy­nę i wam­pi­ra? Czy coś takie­go ma w ogó­le rację bytu? W „Twi­li­ght”, bądź po pol­sku, w sadze „Zmierzch” wszyst­ko jest możliwe!

 

Zapew­ne każ­dy, będą­cy nawet prze­ciw­ni­kiem wyima­gi­no­wa­nej rze­czy­wi­sto­ści, sły­szał o dzie­le Ste­phe­nie Mey­er.  Romans w połą­cze­niu z fan­ta­sy zro­bił praw­dzi­wą furo­rę.  Tę histo­rię miło­sną moż­na poznać zarów­no czy­ta­jąc książ­kę, jak i oglą­da­jąc film w reży­se­rii Cathe­ri­ne Har­dwic­ke. Skła­da się ona z czte­rech, a wła­ści­wie pię­ciu czę­ści (ostat­nia dzie­li się na dwie księ­gi), kolej­no: „Zmierzch”, „Księ­życ w nowiu”, „Zaćmie­nie”, „Przed świ­tem”. Już same tytu­ły wie­le mówią o cha­rak­te­rze powie­ści. Oczy­wi­ście każ­dy może inter­pre­to­wać je w inny spo­sób, ja jed­nak przed­sta­wię swój punkt widzenia.

 

Część pierw­sza – „Zmierzch”. Jest to okres po zacho­dzie Słoń­ca, kie­dy to Zie­mię otu­la świa­tło sło­necz­ne roz­pro­szo­ne w atmos­fe­rze. Moż­na się domy­ślać, że szczę­ście w tym momen­cie odcho­dzi gdzieś na dru­gi plan, robiąc miej­sce dla smut­ku i ciem­no­ści. Jed­nak te pro­mie­nie, któ­re gdzie­nie­gdzie moż­na jesz­cze doj­rzeć zwia­stu­ją nadzie­ję na popra­wę tego sta­nu. Tak też moż­na pod­su­mo­wać pierw­szą część, w któ­rej Bel­la Swan, 17-let­nia przy­ga­szo­na dziew­czy­na, prze­pro­wa­dza się do ojca,  miesz­ka­ją­ce­go w małym mia­stecz­ku o nazwie Forks. Jej rodzi­ce są po roz­wo­dzie, mama zna­la­zła nową miłość, a nasto­lat­ka nie chce prze­szka­dzać jej w szczę­ściu. Jed­nak wyjazd ten nie jest dla niej wyba­wie­niem. Moż­na rzec, że cią­gle szu­ka ona swo­je­go miej­sca na zie­mi. I wte­dy, te małe pro­mie­nie Słoń­ca oka­zu­ją się zwia­sto­wać nadej­ście miło­ści – Edwar­da, chło­pa­ka dosyć tajem­ni­cze­go, ale nie­ziem­sko przy­stoj­ne­go. Nie wie­dzieć cze­mu, chło­pak bro­ni się przed uczu­ciem do Bel­li. Ta jed­nak nie daje za wygra­ną i pozna­je jego sekret – oka­zu­je się, że jest wam­pi­rem. Pomi­mo tego nasto­lat­ka pra­gnie z nim być. Dziew­czy­na pozna­je rodzi­nę swo­je­go wybran­ka, jed­nak spo­ty­ka też obce wam­pi­ry, z któ­rych jeden z nich obrał ją sobie za cel jako prze­ką­skę. Rodzi­na Cul­le­nów ratu­je dziew­czy­nę, zabi­ja­jąc intru­za. Bel­la od tej pory pra­gnie zostać wampirem.

 

Część dru­ga – „Księ­życ w nowiu”. Jest to jed­na z faz, w któ­rych Księ­życ znaj­du­je się mię­dzy Słoń­cem, a Zie­mią. Inter­pre­tu­jąc to, Bel­la jest wcie­le­niem Księ­ży­ca, któ­ry stoi mię­dzy Edwar­dem (Słoń­cem), a Jaco­bem (Zie­mią). Oby­dwaj męż­czyź­ni są dla dziew­czy­ny waż­ni i nie potra­fi z żad­ne­go zre­zy­gno­wać. Nie­ste­ty, los szy­ku­je dla niej coś okrut­ne­go. Po feral­nym incy­den­cie w domu Cul­le­nów, Edward posta­na­wia opu­ścić Bel­le i wyje­chać, wie­rząc, że tak uchro­ni ją przed nie­bez­pie­czeń­stwem. Nasto­lat­ka popa­da w depre­sję, z któ­rej wydo­sta­je ją Jacob, przy­ja­ciel z tego same­go mia­stecz­ka. Tęsk­niąc za uko­cha­nym, posta­na­wia ona za wszel­ką cenę go do sie­bie ścią­gnąć, znaj­du­je na to spo­sób – pod­czas nie­bez­piecz­nych sytu­acji uko­cha­ny uka­zu­je się jej. Ali­ce ma wizję, że Bel­la ska­cze z kli­fu, lecz nie widzi dalej jej przy­szło­ści. Edward jest prze­ko­na­ny, że dziew­czy­na zmar­ła i posta­na­wia ujaw­nić się świa­tu – za co gro­zi śmierć. W ostat­niej chwi­li Bel­la go ratuje.

 

Część trze­cia – „Zaćmie­nie”. Ozna­cza to, że cień jed­ne­go cia­ła nie­bie­skie­go pada na powierzch­nię dru­gie­go. Docho­dzi do tego, gdy w jed­nej linii znaj­du­ją się oba cia­ła oraz źró­dło świa­tła. Tutaj sytu­acja powta­rza się – Bel­la, będąc świa­tłem, stoi mię­dzy Edwar­dem a Jaco­bem. Chce ochro­nić zarów­no miłość, jak i przy­jaźń, póź­niej oka­zu­je się to jed­nak nie­moż­li­we. W tej czę­ści mło­da dziew­czy­na jest w nie­bez­pie­czeń­stwie, czy­ha na nią wam­pir łak­ną­cy zemsty – Vic­to­ria. Kobie­ta two­rzy armię nowo­na­ro­dzo­nych, któ­rzy są nie­zwy­kle sil­ni. Docho­dzi do wal­ki mię­dzy Cul­le­na­mi a pion­ka­mi Vic­to­rii. Bel­la nie chce nara­żać swo­je­go uko­cha­ne­go na obra­że­nia i pro­si go, aby z nią został w kry­jów­ce. Jacob jest zazdro­sny, wybu­cha i chce swej śmier­ci, gdy dowia­du­je się o zarę­czy­nach pary. Bel­la bojąc się, że stra­ci przy­ja­cie­la, posta­na­wia go poca­ło­wać. To jed­nak nie zmie­nia jej uczuć. Bitwa dobie­ga koń­ca, a mło­dy wil­ko­łak ucie­ka z mia­sta przez nie­speł­nio­ną miłość.

 

Ostat­nia, jed­nak naj­bar­dziej cha­otycz­na część – „Przed świ­tem”. Nazwa zwia­stu­je nadej­ście szczę­ścia uosa­bia­ne­go z dniem, jed­nak przed tym wyda­rze­niem wystę­pu­je jesz­cze spo­ro zda­rzeń, któ­re powo­du­ją ciem­ność w związ­ku mło­dej pary. Wszyst­ko roz­po­czy­na się rado­śnie – kochan­ko­wie bio­rą ślub. Jed­nak pod­czas podró­ży poślub­nej dzie­je się coś nie­praw­do­po­dob­ne­go – Bel­la zacho­dzi w cią­żę. Cały okres przed naro­dzi­na­mi tego „cze­goś”, prze­bie­ga ner­wo­wo. Dziew­czy­na okrop­nie chud­nie, płód wykań­cza ją. Jed­nak po spo­ży­wa­niu przez nią krwi wszyst­ko wra­ca do nor­my. Na świat przy­cho­dzi ludz­kie dziec­ko – dziew­czyn­ka, któ­ra otrzy­mu­je imię Rene­smee. Mat­ka nie­ste­ty umie­ra tuż po poro­dzie. Zała­ma­ny Edward kąsa ją po całym cie­le, chcąc zamie­nić w wam­pi­ra i odzy­skać. Po jakimś cza­sie jad zaczy­na dzia­łać a Bel­la sta­je się jed­ną z krwio­pij­ców. W mię­dzy­cza­sie oka­zu­je się, że Jacob wpo­ił się w cór­kę Cul­le­nów, dla­te­go tak bar­dzo cią­gnę­ło go do Bel­li. Rodzi­na jest zmar­twio­na tym, że Rene­smee za szyb­ko dora­sta, jed­nak mają więk­szy kło­pot Kuzyn­ka Iri­na dono­si do Vol­tu­ri, że naro­dzi­ło się wam­pi­rze dziec­ko. Cul­le­no­wie szu­ka­ją świad­ków, któ­rzy zaświad­czą, że dziew­czyn­ka jest czło­wie­kiem. Vol­tu­ri, dzię­ki Ali­ce, dają spo­kój rodzi­nie, a cała trój­ka zamiesz­ku­je w cudow­nym domu w lesie.

 

Jak widać, nie tyl­ko w ludz­kim świe­cie docho­dzi do wie­lu przy­kro­ści i prób roz­łą­cze­nia kocha­ją­cych się osób. Jed­nak, gdy uczu­cie jest szcze­re – prze­trwa wszyst­ko. I choć­by cały świat sta­wał prze­ciw­ko kochan­kom, to oni zawsze znaj­dą spo­sób na to, aby być razem i to chy­ba moż­na nazwać mia­nem praw­dzi­wej miło­ści. Choć zwią­zek dwój­ki ludzi jest z pew­no­ścią dużo łatwiej­szy niż dziew­czy­ny z wam­pi­rem, to jed­nak ta saga udzie­la nam bar­dzo waż­nej lek­cji. Otóż, gdy się kogoś kocha, to nikt ani nic nie może tego zmienić.