Perpetuum mobile politycznego upadku

Autor: M. Dylewski

stairs-4781221_1920

Poli­tycz­na zie­mia, któ­rej pło­do­zmian jest ilu­zją a rze­czy­wi­ste dzia­ła­nie powo­du­je wzrost chwa­stów klien­te­li­zmu oraz nepo­ty­zmu. Na miej­scu żyznych czar­no­zie­mów roz­po­ście­ra­ją się nie­koń­czą­ce poła­cie wyja­ło­wio­nej gle­by o któ­rej gospo­darz daw­no zapo­mniał. To wszyst­ko w imię swo­jej wła­snej ocho­ty nie­po­cha­mo­wa­ne­go zysku. Tak oto Ci, któ­rzy wyszli z jaski­ni zata­pia­jąc swo­je zmy­sły w czy­stej praw­dzie, zapo­mnie­li o ludziach, któ­rym mie­li służyć.


U więk­szo­ści z Nas gdy usły­szy­my sło­wo „poli­ty­ka” lub „poli­ty­cy”, w mgnie­niu oka zacho­dzi pro­ces socjo­lo­gicz­nej aso­cja­cji obra­zo­wo-poję­cio­wej, nie­ko­niecz­nie nace­cho­wa­nej pozy­tyw­ny­mi wyobra­że­nia­mi. Nic nad­zwy­czaj dziw­ne­go. Od ponad kil­ku­na­stu a może nawet kil­ku­dzie­się­ciu lat prze­sią­ka­my poli­tycz­ną rze­czy­wi­sto­ścią, któ­ra nie oszczę­dza niko­go z Nas. Nie są to realia, deli­kat­nie rzecz ujmu­jąc, przy­jem­ne. Ta pod­sta­wa pozwa­la wysnu­wać wie­le krót­ko jak i dale­ko idą­cych wnio­sków. Jed­nym z nich jest zna­ny każ­de­mu z Nas. Poli­ty­ka jest źró­dłem tego całe­go zła. Czy aby na pewno?


Każ­dy z Nas od cza­su do cza­su jest kre­ato­rem, archi­tek­tem. W róż­nych aspek­tach życia, cza­sem bar­dziej lub mniej świa­do­mie bie­rze udział w pro­ce­sie two­rze­nia. Bez wzglę­du na to czy pra­cu­je­my w kor­po­ra­cji, żab­ce, uczy­my się na uni­wer­sy­te­cie czy ukła­da­my cegły na budo­wie. Fascy­nu­ją­cą isto­tą a jed­no­cze­śnie mia­now­ni­kiem dla dzia­łań twór­czych jest to, iż dziec­ko pro­jek­tan­ta, nosi w sobie jego cechy. Ludz­ki pier­wia­stek. W Naszym przy­pad­ku jest to nie­oczy­wi­sty atom o nie­sta­bil­nym jądrze, któ­re wypeł­nia zarów­no dobro jak i zło. Bło­go­sła­wień­stwem jak i prze­kleń­stwem każ­de­go ludz­kie­go dzie­ła, jest natu­ra jego twór­cy. Poli­ty­ka to jeden z takich horkruksów.


Zatem nie moż­na stwier­dzić, iż poli­ty­ka sama w sobie nosi isto­tę zła. Jej isto­tą jest natu­ra ludz­ka, a jak wie­my „Nic co ludz­kie, nie jest mi obce”. To narzę­dzie jak wie­le innych, skon­stru­owa­ne przez czło­wie­ka dla czło­wie­ka. Ludzie nada­ją jej treść. Oso­by zwa­ne poli­ty­ka­mi. Przy­wód­cy oraz przy­wód­czy­nie, na bar­kach, któ­rych leży odpo­wie­dzial­ność za swo­je dzieci.


Wła­dza ma to do sie­bie, iż przy­cią­ga naj­gor­szych i depra­wu­je naj­lep­szych. To ścież­ka przez krę­ty labi­rynt z wyso­kich drzew, przy­sła­nia­ją­cych świa­tło, gdzie na każ­dym kro­ku cze­ka­ją poku­sy. Wkra­da­ją się w życie tak szyb­ko i nie­po­strze­że­nie, iż nie jeste­śmy w sta­nie zauwa­żyć jak w mgnie­niu oka, sta­je­my się ich nie­wol­ni­ka­mi. Kolo­seum lwów oraz lisów toczą­cych syzy­fo­wą wal­kę w rytm okla­sków zacza­ro­wa­nych tłumów.


Owa wal­ka w świe­cie Pol­skiej poli­ty­ki od daw­na znaj­du­je się w zapa­ści. Roz­pę­dzo­ny sys­tem, wchła­nia w sie­bie wszyst­ko i wszyst­kich. Coś lub ktoś musi sta­nąć na dro­dze tego prze­klę­te­go koła. Poli­ty­ka jest zła, ponie­waż obrzy­dzi­li nam ją nie­wła­ści­wi ludzie na nie­wła­ści­wych miej­scach. Twór­cy, któ­rzy ska­zi­li swo­je dzie­ło, prze­peł­nia­ją­cym ich złem. Czy to koniec? Czy już nic się nie zmie­ni? Nie zgo­dzę się. Nie może­my tra­cić nadziei. Jeste­śmy ludź­mi i pro­ces upa­da­nia leży w duszy każ­de­go z Nas. Poli­ty­ka w naszym pań­stwie upa­dła, cią­gnię­ta przez gra­wi­ta­cję wła­dzy i pie­nię­dzy nie jest się w sta­nie pod­nieść, ale to jesz­cze nic stra­co­ne­go, bowiem nadal mamy szan­sę. Cza­sa­mi poja­wia­ją się jed­nost­ki, któ­re poli­ty­kę trak­tu­ją jako narzę­dzie a nie jako cel. Narzę­dzie do wypeł­nia­nia obo­wiąz­ków wobec swo­je­go Naro­du. To idea, któ­ra poja­wia się w umy­słach osób odda­lo­nych od sie­bie set­ki kilo­me­trów. Nie zna­ją się, nie sły­sze­li o sobie ale łączy ich cno­ta. Uzu­peł­nia­ją­ce się wza­jem­nie Fides et Ratio.


Niech każ­dy z Nas roz­pocz­nie aktyw­ne życie poli­tycz­ne, nama­wia innych, pró­bu­je. Do ogni­ska wia­ry trze­ba dokła­dać drew­no dzia­łań. Gdy już będzie­my goto­wi na to by wspie­rać innych, gdy będzie­my w sta­nie zło­żyć Nasze zaufa­nie na rękach odpo­wied­nich osób, pamię­taj­my o sło­wach wybit­ne­go Pola­ka, Ryszar­da Kapu­ściń­skie­go „Doświad­cze­nie nauczy­ło mnie bowiem, że z każ­de­go punk­tu naszej pla­ne­ty świat widać ina­czej – czło­wiek, któ­ry miesz­ka w Euro­pie, widzi ten świat ina­czej niż czło­wiek, któ­ry miesz­ka w Afry­ce. Bez pró­by wej­ścia w te inne spo­so­by widze­nia, odczu­wa­nia i opi­sy­wa­nia nic z tego świa­ta nie zro­zu­mie­my”.