Najbardziej stresogenny czynnik

Autor­ka: A. Sokołowska

stress-3853148_1920

Gdy jest jej za dużo sta­je się czyn­ni­kiem pro­ble­mów zdro­wot­nych, przy­tła­cza psy­chi­kę i cia­ło- pre­sja, a ina­czej przy­mus, to coś, co towa­rzy­szy każdemu.


Moty­wa­tor
Deli­kat­na pre­sja jest moty­wu­ją­ca. Gdy­by nie świa­do­mość ogra­ni­cza­ją­ce­go cza­su, czło­wiek praw­do­po­dob­nie stał­by w miej­scu. Ozna­cza to, że przy­mus nie zawsze sta­no­wi czyn­nik nega­tyw­ny, a nie­kie­dy nie­sie za sobą spo­ro pozy­ty­wów, np. pozwa­la zebrać się do dzia­ła­nia, zacząć orga­ni­zo­wać swój czas i posta­wić na samorozwój.


Pre­sja wewnętrz­na naj­więk­szym wrogiem

Pre­sję moż­na wywie­rać tak­że na samym sobie, co sta­no­wi naj­więk­sze zagro­że­nie dla psy­chi­ki i zdro­wia emo­cjo­nal­ne­go. Powo­du­je lęk i brak wia­ry we wła­sne moż­li­wo­ści, odbie­ra moty­wa­cję i umie­jęt­ność cie­sze­nia się z życia. Dłu­go­trwa­łe towa­rzy­stwo pre­sji jest jed­nym
z czyn­ni­ków dopro­wa­dza­ją­cych do ner­wi­cy, a tak­że depresji. 


Rodza­je presji 

Czło­wiek sty­ka się z róż­ny­mi rodza­ja­mi pre­sji. Do naj­częst­szych nale­żą — pre­sja: ocze­ki­wań, obo­wiąz­ków, cza­su i wyma­gań. Są two­rzo­ne przez śro­do­wi­sko, zna­jo­mych, rodzi­ców, rówie­śni­ków, media czy samych nas. Nie da się ich unik­nąć, ale moż­na nauczyć się je przezwyciężać.


Jak powsta­je presja?

Pre­sja utoż­sa­mia­na jest z wewnętrz­nym gło­sem, któ­ry nakła­nia do wyko­na­nia pew­nej czyn­no­ści lub zacho­wa­nia się w odpo­wied­ni spo­sób.  Im dalej czyn­ność bądź zacho­wa­nie będzie odkła­da­ne w cza­sie, tym dłu­żej będzie­my odczu­wać napię­cie, ner­wo­wość czy roz­draż­nie­nie, wyni­ka­ją­ce ze stra­chu przed karą sto­ją­cą za nie­speł­nie­niem okre­ślo­ne­go oczekiwania.


Pre­sja moż­li­wa do pokonania 

Naj­lep­szym spo­so­bem na poko­na­nie pre­sji jest zna­le­zie­nie cza­su na odpo­czy­nek wol­ny od wyrzu­tów sumie­nia. Jeże­li odpu­ści­my sobie jed­no lub dwa zada­nia dla lep­sze­go samo­po­czu­cia, nie będzie to kata­stro­fal­nym prze­wi­nie­niem. War­to zro­bić plan tygo­dnio­wy z uwzględ­nie­niem chwi­li dla sie­bie i dopu­ścić w nim pew­ną ruchomość.