Media wolne, już nie takie wolne

Autor: K. Burda

150609263_720556421977321_3239107550225604514_n

#Media­be­zwy­bo­ru, czy­li kolej­ny apel pol­skie­go spo­łe­czeń­stwa o odro­bi­nę spra­wie­dli­wo­ści i wyro­zu­mia­ło­ści ze stro­ny PIS’owskiego rzą­du. Głów­nym pro­ble­mem sta­ła się zapo­wiedź Zjed­no­czo­nej Pra­wi­cy, doty­czą­ca wpro­wa­dze­nia pro­jek­tu „Usta­wy o dodat­ko­wych przy­cho­dach Naro­do­we­go Fun­du­szu Zdro­wia, Naro­do­we­go Fun­du­szu Ochro­ny Zabyt­ków oraz utwo­rze­niu Fun­du­szu Wspar­cia Kul­tu­ry i Dzie­dzic­twa Naro­do­we­go w Obsza­rze Mediów”. Czy po wpro­wa­dze­niu skład­ki, wol­ne media nadal będą wolne?

 

„Media pomo­gą w zwal­cza­niu skut­ków COVID-19. Prze­pi­sy o skład­ce rekla­mo­wej w pre­kon­sul­ta­cjach” — taki nagłó­wek wid­nie­je na stro­nie gov.pl. Jed­nak obser­wu­jąc reak­cję ze stro­ny mediów, moż­na wywnio­sko­wać, że nie chcą udzie­lić „pomo­cy”. Zada­niem pro­jek­tu mia­ło­by być pozy­ski­wa­nie dodat­ko­wych środ­ków, któ­re zapo­bie­ga­ły­by dłu­go­fa­lo­wym, zdro­wot­nym, gospo­dar­czym oraz spo­łecz­nym rezul­ta­tom pan­de­mii. Ich źró­dłem były­by skład­ki od rekla­my w Inter­ne­cie oraz mediów tra­dy­cyj­nych. Rząd prze­wi­du­je, że skład­ki wzmoc­ni­ły­by finan­se NFZ, Naro­do­we­go Fun­du­szu Ochro­ny Zabyt­ków oraz nowy fun­dusz, któ­ry ma słu­żyć dofi­nan­so­wa­niem pro­jek­tów powią­za­nych z prze­mia­na­mi w prze­strze­ni cyfro­wej, kul­tu­rze oraz dzie­dzic­twie narodowym.


10 lute­go 2021 roku moż­na było zaob­ser­wo­wać pro­test ze stro­ny wie­lu ser­wi­sów. Tego dnia zaprze­sta­no publi­ko­wa­nia tek­stów, infor­ma­cji czy pro­gra­mów, z wyjąt­kiem oświad­czeń redak­cji i prze­pro­sin dla czy­tel­ni­ków. Sta­cje tele­wi­zyj­ne takie jak TVN, Pol­sat oraz wie­le innych nie pod­le­ga­ją­cych pol­skie­mu rzą­do­wi, udo­stęp­nia­ły czar­ny ekran z napi­sem: „W tym miej­scu powin­naś / powi­nie­neś zoba­czyć swój ulu­bio­ny pro­gram”. Sta­cje radio­we nie prze­ka­zy­wa­ły żad­nych infor­ma­cji czy muzy­ki. Wszyst­kie te dzia­ła­nia były for­mą pro­te­stu, prze­ciw znie­wo­le­niu wol­nych mediów. Co wię­cej, moż­na było zaob­ser­wo­wać zjed­no­cze­nie się mediów, któ­re stwo­rzy­ły otwar­ty list do władz Rze­czy­po­spo­li­tej Pol­skiej oraz lide­rów ugru­po­wań poli­tycz­nych. List miał poin­for­mo­wać o nie­spra­wie­dli­wo­ści wpro­wa­dze­nia skład­ki, któ­ra rze­ko­mo ma zwal­czać skut­ki pan­de­mii. Dzia­ła­nia rzą­du zosta­ły nazwa­ne zwy­kłym hara­czem, któ­ry mija się z jaką­kol­wiek ideą pomo­cy. Ich sku­tek ude­rzy zarów­no w nadaw­ców jak i odbior­ców. W liście uka­za­no moż­li­we rezul­ta­ty wpro­wa­dze­nia „podat­ku”, pod któ­rym pod­pi­sa­li się gigan­ci medial­ni, jak: Ago­ra S.A, TVN, Bur­da Media Pol­ska, czy Gru­pa RMF.


Pro­test ten zna­lazł wie­lu obroń­ców rów­nież wśród odbior­ców medial­nych. Część użyt­kow­ni­ków mediów spo­łecz­no­ścio­wych wyra­zi­ła dla nie­go popar­cie. Wpro­wa­dze­nie podat­ku zosta­ło potrak­to­wa­ne jako kolej­ny atak ze stro­ny pra­wi­cy. Poja­wi­ły się komen­ta­rze doty­czą­ce cią­głych natarć rzą­du na pol­skie spo­łe­czeń­stwo. Zaczę­ło się od rze­ko­me­go sabo­to­wa­nia małych przed­się­bior­ców, następ­nie wpro­wa­dzo­no usta­wę anty­abor­cyj­ną, któ­ra odbie­ra kobie­tom wszel­kie pra­wa do god­ne­go życia i wybo­ru. Teraz naszedł czas na gigan­tów medial­nych. Komen­ta­rze doty­czy­ły porów­nań obec­nej sytu­acji do cza­sów PRL’u, suge­ru­jąc, że pań­stwo pol­skie cofa się w roz­wo­ju. Jed­nak przy tak wie­lu skan­da­lach, któ­re przy­spo­rzy­ła sobie pra­wi­ca w trak­cie pan­de­mii, fun­du­sze zamiast na wal­kę z jej skut­ka­mi, prze­zna­cza­no na sta­cję TVP czy zakup 308 limu­zyn. Może, gdy­by rząd roz­sąd­niej zarzą­dzał pie­niędz­mi, nie musiał­by ich wyłu­dzać poprzez wpro­wa­dza­nie kolej­nych danin. Jed­nak­że, poja­wi­ły się rów­nież inne opi­nie, doty­czą­ce może nie same­go przy­zna­nia racji decy­zji rzą­du, ale jed­nak kry­ty­ku­ją­ce media. Wysnu­to teo­rię, że to one nakrę­ca­ły od same­go począt­ku roz­mia­ry pan­de­mii oraz wzbu­dza­ły strach wśród spo­łe­czeń­stwa. Odbior­cy zarzu­ca­ją mediom, że sko­ro one nie pomo­gły nam, my nie powin­ni­śmy reago­wać na ich pro­ble­my. Część odbior­ców przy­ję­ła tak­ty­kę obo­jęt­no­ści — „sko­ro nie oglą­dam tele­wi­zji, to mogą to usu­nąć”. Nie bio­rą pod uwa­gę fak­tu, że w mediach zatrud­nio­ne są tysią­ce ludzi, któ­rzy mogą zostać bez środ­ków do życia.


Skut­ki wpro­wa­dze­nia skła­dek mogą być opła­ka­ne — może to ozna­czać koniec dla wie­lu cza­so­pism, któ­re już teraz mają sła­bą kon­dy­cję oraz mediów o mniej­szym kapi­ta­le. Co wię­cej, efek­tem tej decy­zji będzie wzrost opłat, któ­rym zosta­ną obcią­że­ni odbior­cy. Oczy­wi­sto­ścią jest, że gigan­tycz­ne przed­się­bior­stwa sobie z tym pora­dzą. Jed­nak czy war­to poświę­cić tych mniejszych?